Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Beskidy24 » Artykuły » Pilsko w czerwcowe popołudnie

Pilsko w czerwcowe popołudnie

Schodząc już ze szczytu w kierunku Hali Miziowej dopadł mnie deszcz, którego 10 minut wcześniej nawet bym się nie spodziewał. Jeszcze raz góry dały o sobie znać, że są nieprzewidywalne i nawet w tak słoneczny dzień warto zabrać ze sobą kurtkę przeciw deszczową.

Faktycznie, po deszczu było niesamowicie rześko a temperatura momentalnie spadła o mniej więcej 10 stopni. Teraz jednak już tylko w dół, do Korbielowa, a zostałoby się jeszcze chwilę, kilka dni...

Beskidy24


Czekamy na Wasze opisy, opowiadania i reportaże zwiazane z tematyką Beskidów i nie tylko. Chętnie zamieścimy Wasze artykuły wraz ze zdjęciami i Waszym podpisem. Wszelkie informacje ślijcie na adres:
portal@beskidy24.pl


Data: 16 grudnia 2007 Region: Korbielów

Pilsko w czerwcowe popołudnie


Piątek to dobry dzien na wycieczkę,
z jednej strony czuje się nadchodzący weekend a z drugiej strony jest zupełnie pusto. Jeśli do tego trafi się dobra pogoda... jest pięknie.


Na podejscie wybrałem żółty szlak
prowadzący od zajazdu Smrek w Korbielowie. Poprowadzony zboczami Buczynki i dalej leśną granią do Hali Miziowej by na końcu nieco trudniejszym terenem osiągnąć szczyt Pilska. Trasa może niezbyt widokowa ale z klimatem - dzika.
Jedyną niedogodnością są muchy. Właściwie od początku, gdy tylko wszedłem w leśną ścieżkę postawiły sobie za cel kąsanie mnie po głowie a jako największy przysmak obrały uszy. Ratowałem się podkoszulkiem zarzuconym na głowę ale szczerze polecam zabranie chusty. Nie warto zaprzatać sobie głowy owadami mając przed sobą słoneczny dzień i prawdziwą górską wyrypkę.


Hala Miziowa
pięknie zielona. Borowina aż kłuje w oczy swą intensywnością koloru w czerwcu. Cumulusy rozsiane po niebie dodawały sielankowej otoczki całej wycieczki a huśtawka Milki przy schronisku kusiła aby usiąść i już nic więcej nie robić. Ja postanowiłem jednak wpierw wejść na szczyt.

Podchodziłem czarnym szlakiem
początkowo na Kopiec, gdzie nie omieszkałem zrobić kilku ujęć aparatem a następnie stromym podejściem ponad górną stację wyciągu. Dalej już prawie po płaskim aż do mapy, która jest jednocześnie zwieńczeniem polskiego szczytu Pilska (1542). Zerknąłem tylko na Babią Górę i pomknąłem dalej na szczyt Słowacki.
Grupka osób, która właśnie skończyła sesję zdjęciową poszła już w dół. Zostałem sam. Usiadłem przy kopczyku kamieni blisko drewnianego krzyża i odpoczywałem dłuższą chwilę. Widok gór po słowackiej stronie uspokajał a wiatr - nieodłączny gospodarz szczytu Pilska skutecznie orzeźwiał w ten upalny dzień.



 


Komentarze

 

Brak komentarzy.

Księgarnia


Wszystkie prawa zastrzeżone Beskidy24.pl © 2009

Redesign i nadzór techniczny Cyber.pl © 2009