Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Beskidy24 » Artykuły » Wyrypa

Wyrypa

Pełnią wrażeń człapali na dworzeć autobusowy. Wczesny zmrok ogarniał Szczyrk, cały biały i cichy. Oby jak najdłużej, chociaż postoje wyciągów, to czysta głupota. Ale ich wpływ na te bzdury i awantury wyciągowe był zerowy.

Pora do domu. A za dwa dni replay z wyrypy. Ot co.


Szczyrk, styczeń 2007

Jacek Cielniaszek

Beskidy24

Czekamy na Wasze opisy, opowiadania i reportaże zwiazane z tematyką Beskidów i nie tylko. Chętnie zamieścimy Wasze artykuły wraz ze zdjęciami i Waszym podpisem. Wszelkie informacje ślijcie na adres: portal@beskidy24.pl


Data: 16 grudnia 2007 Region: Bielsko-Biała

Wyrypa


Sypnęło. Nareszcie.

Dostawali nerwowych drgawek
przy tej diabelnie przedłużającej się, listopadowej dupówie. Już połowa stycznia a zimy brak. Deprecha. Psycha wysiada, materia flaczeje.
Decyzja zapadła z minuty na minutę. Kierunek Szyndzielnia i Klimczok. Tourowy szpej do futerałów i w drogę.

W Bielsku śniegu cieniutko, co w górach? Pod dolną stacją kolejki linowej inny świat. Alaska. Syberia. Biało i mrozik lekki. To był strzał w dziesiątkę z tym wyjazdem.


Sapali ciężko...
Wory szturmowe nie były ciężkie, ale to pierwsza wyrypa w sezonie i siłą rzeczy trzeba się rozkręcić. Podchodzili zielonym szlakiem. Zero śladów. Nikt tam nie chodził od opadów śniegu. Miejscami zaspy do pasa, miejscami wywaiane do podłoża, ale radość powszechna. Czteroosobowa grupka wyrypiarzy spełniała swoje marzenia. Inauguracja sezonu w tym nieudanym sezonie to naprawdę święto. dziadek robił za "konia" i zakładał ślad. Za nim posłusznie ciągnęli: Cebula, Larwa i Łysy robiący za "rygiel" w tej małej ekipie.

Przy skrzyżowaniu z czerwoną trasą niespodziewane spotkanie. Starszy, wręcz wiekowy już pan, z siwą głową pruł z buta pod górę wspomagając się kijkami. Ciepłe powitanie i chwila górskiego rozgaworu:

- Jak mniemam to chyba, a raczej na pewno na Szyndzielnię na tych dechach idziecie - spytał nieznajomy.
- A owszem, a potem Klimczok i może cos jeszcze jak pogoda pozwoli - odparł Dziadek.
- Korzystajcie z tej spóźnionej zimy, idzćie na Błatnią. To piękna wycieczka - kontynuował nieznajomy.
- Oj, to już raczej do Szczyrku zjedziemy, bliżej i transport łatwiejszy - wtrąciła Larwa.
- Powodzenia i do zobaczenia w schronisku. Ja dalej czerwonym pójdę, bo przetarty, a Wy pewnie do końca tym wyrypiarskim zielonym - uśmiechnął się nieznajomy.
- Jak na pierwszą wycieczkę, to rzeczywiście jest to trasa wyrypiarska. Do zobaczyska - Dziadek machnął ręką na pożegnanie.

Schronisko było opustoszałe. W przechowalni nart było pusto.Wszędzie nietypowa, jak na to miejsce cisza. Zima zaskoczyła turystów, jeszcze się nie zlecieli w góry, ale to dobrze, będą samotnie bawić się cały dzień.
Na schodach z jadalni pojawił się nieznajomy. Chwilkę pogadali o warunkach i dalszej trasie wyrypy. Uradzili wspólnie przejście na Klimczok i zjazd do Szczyrku. Podpowiedzi nieznajomego, który był (jak się okazało w rozmowie) doświadczonym turystą zimowyw, były trafne. Szkoda takiej pogody na szybki powrót. Dziadek zebrał grupkę i ruszyli w kierunku Klimczoka. Trasa ubita była tutaj ratrakiem, po "sztruksie" mkneli szybko na deskach.

Klimczokowe schronisko również przygniotło ich pustką i ciszą. Coś wypili, coś zjedli, trochę wygrzali lekko podmarznięte dupy i dalej w drogę. Było trochę ciężko przy zjeździe, ale kondycja dopisywała. Całorocznetreningi robiły swoje. Szczyrk w dniu powszednim robił senne wrażenie. Jeszcze się nie zjechało narciarska horda.

- Oj w soboty i w niedziele będzie się tu działo, ludzi tłum - skrzywił się Łysy.
- G... za przeproszeniem będzie się działo. Większość wyciągów stoi, znowu kłótnie o dzierżawy i taki cyrk nie ma końca. Burdel narciarski - Dziadek klął w żywe oczy.




 


Komentarze

 

Brak komentarzy.

Księgarnia


Wszystkie prawa zastrzeżone Beskidy24.pl © 2009

Redesign i nadzór techniczny Cyber.pl © 2009