Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Beskidy24 » Artykuły » GSB - Dzień IV (Romanka, Rysianka i Pilsko)

GSB - Dzień IV (Romanka, Rysianka i Pilsko)
Burza nad Beskidem Żywieckim  Fot.: Beskidy24.pl

Schronisko na Rysiance opustoszałe. Pożywny żurek i w drogę przez Trzy Kopce, Palenicę na Miziową. Przez cały ten odcinek grzmiało i od czasu do czasu padało. Ponieważ byłem już i tak mokry nie zwracałem na to większej uwagi. Od Hali Rysianki aż do Hali Miziowej można nie zsiadać z roweru. Ja z powodu agresywności mojego plecaka zrobiłem pchałem rower 2 razy. Pod Palenicę i Munczolik. Na Hali Miziowej również cicho i spokojnie. Piątek, 4 dzień przejazdu dobiega końca...

Dzisiejszy dystans: 18 km
Ilość osób na szlaku: 6


Grzegorz
Beskidy24.pl


Data: 1 sierpnia 2008 Region: Korbielów

GSB - Dzień IV (Romanka, Rysianka i Pilsko)


Trochę słońca, trochę deszczu, masyw Romanki, Rysianki i Pilska. Tak w skrócie wyglądał 4 dzień wędrówki rowerowej po beskidzkim, czerwonym szlaku.

Słoneczny i upalny poranek na Słowiance. Po śniadaniu postanowiełm trochę czasu poświęcić na pielęgnację roweru, który jak do tej pory bez zajaknięcia przemierza ze mną beskidzkie bezdroża. Wyruszyłem jak kowboj w samo południe. Kręta droga sprowadziła mnie pod stoki Romanki, początkowo stromo ale jeszcze do jazdy. Później niestety przyszedł stały moment pchania, oj jak ja to kocham !!

Po drodze krótki skalny odcinek z łańcuchem !! Nie było problemu. Wkrótce dotarłem na Halę Wieprzską gdzie strudzony podejściem rozsiadłem się na miękkiej trawie. Jedząc ulubionego Kit Kat-a obserwowałem kotłujące się nade mną chmury. Nieuniknionym był fakt że zaraz będzie rześko. Dosłownie na końcu Hali zaczęło się. Wpadłem w las, szukając co wiekszego buka, który mógłby mnie choć troche uchronić przed szalejącym już deszczem. Po chwili deszcz przeszedł w grad i dookoła zrobiło się wręcz biało (zdjęcie) a ja i tak byłem całkowicie przemoczony więc w zasadzie nie było sensu sie nawet chować...

Po burzy przyszły jeszcze kolejne, które towarzyszyły mi już do samej Hali Miziowej. Dodatkowym, dziwnym i bardzo upierdliwym elementem dzisiejszej wędrówki były wściekłe muchy w ilości co najmniej kilkudziesięciu sztuk latające tuż nad głową. Co ciekawe pojawiły sie od wysokości Hali Pawlusiej i jak zaczarowane zniknęły na wysokości Palenicy i Hali Cudzichowej.



Galeria



Komentarze

 

Brak komentarzy.

Księgarnia


Wszystkie prawa zastrzeżone Beskidy24.pl © 2009

Redesign i nadzór techniczny Cyber.pl © 2009