Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Beskidy24 » Artykuły » Na Tarnicę w 52 minuty

Na Tarnicę w 52 minuty

Bawcie się z nami
Ekipa już teraz gorąco zachęca biegaczy do podjęcia wyzwania. Każdy może ruszyć ich śladem, zarejestrować swój wynik za pomocą zegarka z GPS i dołożyć swoją cegiełkę do Hall of Fame. Zapraszają również do kibicowania i wspólnego biegania podczas kolejnych wyjazdów Korony. Przy okazji projektu odbędą się ponadto konkursy, w których będzie można wygrać nagrody od Garmina i inov-8.

Trzymajcie rękę na pulsie i zajrzyjcie na stronę projektu.
http://napieraj.pl/koronagorpolski/projekt-korona-gor-polski-na-szybkosci/

Violę i Kamila można śledzić również na fanpage’u Teamu inov-8.
https://www.facebook.com/Inov-8-team-178457405510077/?fref=ts

Data: 6 września 2016 Region: Bieszczady

Na Tarnicę w 52 minuty

Viola Piatrouskaya w imponującym czasie wbiegła na jeden z 28 szczytów Korony Gór Polski, Tarnicę w Bieszczadach wznoszącą się na 1346 m n.p.m. W dół popędziła w niecałe 30 minut. Trwa projekt "Korona Gór Polski na szybkości". Każdy może się przyłączyć i powalczyć o rekord!



W czasie deszczu bywa tu naprawdę ślisko, dla wygody turystów i ochrony podłoża ułożono sporo kładek z poręczami. Jest się na czym wspierać, choć w dół jest trochę straszno. Szeroki Grzbiet jest najeżony kamieniami, a w drodze na wierzchołek zaczynają się schody. Viola wbiegła na Tarnicę pokonując 8 km i wspinając się 750 metrów pod górę. W dół pędziła z szaleńczym średnim tempem 4:33 min/km. Już wkrótce jej łupem padną kolejne szczyty.

Akcja na Tarnicy miała miejsce 24 maja. To szczyt w Bieszczadach, przy którym przechodzi trasa Biegu Rzeźnika w wersji Hardcore (a przynajmniej przechodziła do ubiegłego roku). Szczyt kryje się w głębi gór, z dala od dużych miejscowości.

- Jechaliśmy z Violą kilka minut po czwartej rano, by wbiec na szczyt zanim zacznie się robić gorąco i zanim słońce zabije wszystkie cienie i spłaszczy krajobraz - relacjonuje Krzysztof Dołęgowski, główny organizator projektu, który wraz z Dominikiem Kaczorkiem wspierał Violę w jej biegu na szczyt tego dnia.

- W pobliżu rzek zamiast wsi, snuły się jedynie mgły, a na drogę weszło kilka jeleni. Viola wychowała się na Ukrainie i Białorusi, więc o akcji Wisła słyszała po raz pierwszy. O tym, że w Ustrzykach w latach 30. żyło ponad 400 osób, a teraz zaledwie setka – i to pochodzących z zupełnie innych stron niż przedwojenni mieszkańcy. Że tutejsi wieśniacy mieli ledwie kilka godzin na opuszczenie swoich domów, byli wywożeni w okolice Szczecina, Olsztyna czy Wrocławia i tam rozpraszani z dala od swoich krewnych. Wołosate ulokowane na południowych stokach Tarnicy to obecnie zaledwie parę domów. Kiedyś żyło tam ponad 1000 pasterzy, rolników, drwali, którzy codzień wychodzili w góry by pracować. Stoki Tarnicy pełne były gwaru. Teraz bukowy las skrył większość śladów ludzkich osad - snuje opowieść Krzysiek.

Tylko czerwony szlak!
Wybrali wariant wbiegu czerwonym szlakiem z Ustrzyk Górnych, opcję dłuższą, ośmiokilometrową z 750 metrami pod górę. Ten wariant nad kuflem piwa polecił im Rafał Bielawa, który rok wcześniej wraz z Kamilem Klichem przebiegł cały Główny Szlak Beskidzki. - Wprowadziliśmy jednak małą modyfikację. Nie chcieliśmy ruszać od samego skrzyżowania w Ustrzykach, bo tam szlak nie ma górskiego charakteru – to po prostu płaski asfalt który można przejechać samochodem (a potem płaski asfalt zamknięty dla ruchu). Ustaliliśmy więc, że start ścigania będzie tam, gdzie szlak opuszcza dolinę potoku Terebowiec i rzeczywiście rusza w góry, a do tego zaczyna się sensownie wznosić - mówi Krzysiek.

Chcąc w pełni wykorzystać zdolności Violi, ekipa zdecydowała się mierzyć czas nie tylko wbiegu, ale również trasy w dół. Viola zbiega bowiem w sposób onieśmielający nawet najlepszych górskich wyjadaczy. Potrafi pędzić po 3:15 min/km kamienistym szlakiem ze Ślęży. - Chwilę po wschodzie na szlaku było naprawdę zimno. Kilka stopni powyżej zera, a do tego wilgoć i mgły. Viola rozgrzewkę zrobiła w puchowej kurtce, a potem ruszyła spod drogowskazu jak z procy - wspomina Krzysiek.

Zaczynają się schody
Szlak nie należy do najłatwiejszych. W czasie deszczu bywa bardzo śliski, bo podłoże jest mocno gliniaste. Ułożono tu sporo kładek z poręczami, biegnąc pod górę można się na nich wspierać, ale w dół jest na nich trochę straszno. Prawdziwe trudności zaczynają się jednak na połoninie, Szeroki Grzbiet jest najeżony kamieniami, a przy samej przełęczy pod Tarnicą i w drodze na wierzchołek jest sporo schodów. Viola wbiegła na górę w 52 minuty i 4 sekundy. Nieśmiało przyznaje, że brakuje jej szybkości na podbiegach i ciągle nad nią pracuje. Jednak w dół zabawa w kotka i myszkę się kończy. Z dognaniem jej mają trudności naprawdę mocni górscy biegacze. Są w stanie się za nią utrzymać ale o wyprzedzenie jest bardzo ciężko.

Krzysiek Dołęgowski porównuje zbieg z Tarnicy z grą na fortepianie. Ze stopami zamiast klawiszy.

-Trzeba sprawnie trafiać w odpowiednie miejsca, nie bać się i przebierać jak najszybciej. Na zbieganie po jednym schodku jest trochę mało miejsca, więc kadencja wychodzi bardzo szybka, natomiast stopnie są za daleko by walić długie susy co dwa. Chyba, że ktoś ma naprawdę dużo siły, mocarną psychikę albo zęby stracił już gdzieś dawniej i się o nie nie boi - opowiada.

Zaklepywanka
Aby zaliczyć trasę trzeba dotknąć krzyża na szczycie, biegnąc do niego trzeba przebiec przez najwyżej położone miejsce. Ekipa zgodnie stwierdziła, że jedyną wadą opcji góra-dół jest brak czasu na podziwianie panoramy Bieszczadów, która jest tutaj wprost powalająca. Viola zbiegła na dół w bardzo imponującym czasie 29 minut i 35 sekund, ze średnim tempem 4:33 min/km. Z tej części wyzwania na pewno może być bardzo zadowolona. Wysoko zawiesiła poprzeczkę i rzuca wyzwanie kolejnym śmiałkom.

Lecimy dalej!
A już 30 czerwca odbędzie się kolejna odsłona projektu. Tym razem Team inov-8 pojedzie w zachodnie Sudety ścigać się z czasem. Będą mierzyć się z kolejnymi szczytami Korony Gór Polski - Wysoką Kopą w Górach Izerskich, Śnieżką w Karkonoszach, Skalnikiem w Rudawach Janowickich, Skopcem w Górach Kaczarskich, Waligórą w Górach Kamiennych i Chełmcem w Górach Wałbrzyskich. W Sudetach zachodnich będą do 5 lipca.

Podczas wyjazdów biegaczom będą towarzyszyć goście specjalni. W Sudetach środkowych Kamil miał okazję przebiec się z Piotrem Hercogiem, mocnym zawodnikiem i organizatorem Supermaratonu Gór Stołowych i Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich, a w Sudetach zachodnich będzie im towarzyszył Rafał Bielawa, przygotowujący się właśnie do Biegu 7 Szczytów w ramach DFBG.





Galeria



Komentarze

 

  • dodano listopada 8, 2017 15:24

    Dodany przez: Kasi Balick , temat: odp

    w sumie to dobry czas

  • dodano października 12, 2017 10:01

    Dodany przez: Nleha , temat: odp

    podobają mi się zdjęcia

  • dodano października 10, 2017 08:59

    Dodany przez: dsdsdsdw22 , temat: odp

    tak fajnie to opisaliście

  • dodano października 10, 2017 08:16

    Dodany przez: Nleha , temat: odp

    bardzo fajna relacja

  • dodano października 5, 2017 15:13

    Dodany przez: Edward , temat: dop

    super sprawa

Księgarnia


Wszystkie prawa zastrzeżone Beskidy24.pl © 2009

Redesign i nadzór techniczny Cyber.pl © 2009