Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Beskidy24 » Aktualności » Szyndzielnia nie dla ekstremalnych kółek

Szyndzielnia nie dla ekstremalnych kółek

Fot.: Kazek  Arch. Beskidy24.pl

Bartek Pilsyk z sekcji MTB Beskidzkiego Towarzystwa Cyklistów uwielbia jeździć w górach. Jest jednak pasjonatem kolarstwa górskiego, nie zaś ekstremalnego downhillu.

- Te zjazdy są niebezpieczne. Wiem, że ekstremalnych kolarzy obawiają się turyści - mówi Pilsyk. - A trasa downhillowa jest w niedaleko Bielska-Białej, w Szczyrku.

Beskidzcy cykliści starają się natomiast o wytyczenie górskich tras rowerowych MTB. Ale nie szlakami, z których korzystają amatorzy górskich wędrówek, lecz bocznymi.

- W pobliżu szlaków dla pieszych są leśne drogi, wykorzystywane np. przez wozy konne. Właśnie tymi trasami mogłyby zostać wytyczone szlaki rowerowe - uważa Bartek.

Stoki konkurencją dla Słowaków
Wraz z sąsiednimi gminami Bielsko-Biała zamierza stworzyć nowoczesne centrum sportów zimowych, konkurujące z tymi na Słowacji.

Mają powstać nowoczesne, sztucznie naśnieżane trasy narciarskie. Planowana jest budowa kolei gondolowej ze Szczyrku na Klimczok, a także wyciągu krzesełkowego z Dębowca przez Szyndzielnię również na Klimczok. Tym sposobem Bielsko-Biała zostałoby połączone trasami narciarskimi ze Szczyrkiem. Już teraz bielski Ratusz wspólnie z partnerami stara się o 41 mln euro z Unii Europejskiej na dofinansowanie modernizacji i rozbudowy bazy turystycznej w Beskidach. Elokodzy uważają, że pomysł nie wypali z powodu programu Natura 2000.

Gabriela Lorek
POLSKA Dziennik Zachodni


Szyndzielnia nie dla ekstremalnych kółek

Data: 6 sierpnia 2008 Region: Bielsko-Biała


Władze miasta zamierzają wpuścić na stoki Dębowca i Szyndzielni rowerzystów, w tym uprawiających downhill, czyli kolarzy uwielbiających zjeżdżać po stromych zboczach. Pomysłowi sprzeciwiają się turyści, ekolodzy, leśnicy, a nawet sami cykliści, tyle że wolący spokojniejszą jazdę.

Na stokach Szyndzielni i ponad połowę niższego Dębowca władze Bielska-Białej zamierzają stworzyć nowoczesny kompleks narciarski ze sztucznie naśnieżanymi trasami i nowymi wyciągami. Plany zakładają także wytyczenie szlaków rowerowych. Według miasta, poza sezonem zimowym stoki narciarskie mogłyby służyć także downhillowcom.

Zwolennikiem tego pomysłu jest bielski radny, Przemysław Drabek. Złożył nawet interpelację do prezydenta miasta w sprawie wytyczenia takich tras na podstoczu Szyndzielni. Tłumaczy, że w Polsce zainteresowanie downhillem rośnie z roku na rok, a zjazd stromymi górskimi zboczami został wpisany na oficjalną listę dyscyplin kolarskich.

- W mieście i okolicach jest wiele osób uprawiających ten widowiskowy, choć czasami niebezpieczny sport. Profesjonalne trasy zwiększą bezpieczeństwo downhillowców oraz turystów na szlakach górskich, gdzie, niestety, zdarzają się kolizje pieszych z rowerzystami - mówi Drabek.

Wniosek radnego pokrywa się z zamiarami miasta. Władze planują wyłączyć część obszaru podstoczy Szyndzielni należącego do Lasów Państwowych, by wyznaczyć na nim trasy dla narciarzy, po których, gdy stopnieje śnieg, mogliby ścigać się downhillowcy.

Prezydent Jacek Krywult uznał, że o opinię trzeba zapytać leśników i ekologów. A ci nie przyjęli pomysłu z entuzjazmem.

"Zieloni" od początku mówią, że Szyndzielnia, jako integralna część Beskidu Śląskiego, leży w europejskim programie ochrony przyrody Natura 2000. A to wyklucza jakiekolwiek inwestycje na stokach.

- Szczyt nie może zostać zniszczony budową wyciągów i tras narciarskich - przekonują ekolodzy z Klubu Gaja w Wilkowicach.

Z kolei Hubert Kobarski, nadleśniczy Nadleśnictwa Bielsko mówi, że miasto nie przedstawiło jeszcze materiałów dotyczących projektowanych szlaków rowerowych.

- Jednak takie rozwiązanie wywoła konflikt pomiędzy pieszymi a rowerzystami - kontynuuje Kobarski.



 


Komentarze

 

Brak komentarzy.

Księgarnia


Wszystkie prawa zastrzeżone Beskidy24.pl © 2009

Redesign i nadzór techniczny Cyber.pl © 2009