Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Beskidy24 » Artykuły » W krainie mgieł

W krainie mgieł

Tymczasem GPS pokazał co pokazał a poziomice gęsto osadzone w tym miejscu "namawiały" do zdjęcia fok gdyż zapowiadał się niezły zjazd do przełęczy Przysłop Potócki. Dylemat jaki miałem przed zjazdem to czy zatrzymywać się co jakiś czas i zerkać na ekran odbiornika czy dobrze jedziemy czy też trzymać odbiornik w ręce i zerkać na niego podczas jazdy? Po pierwszych metrach od razu jednak zdecydowałem że druga opcja odpada. Było dosyć stromo, sporo drzew a i człowiek mimo to chciałby sobie użyć troszkę na zjeździe, a co!


Na przełęczy zaczęło padać. Nie był to bynajmniej śnieg a deszcz co w lutym na tej wysokości jest dosyc dziwne. Lało porządnie. Mgła jaka zrobiła się po chwili była nie gorsza. Tak było do samego schroniska na Przegibku. Wieczór upłynął bardzo miło dzięki sympatycznym właścicielom schroniska z którymi gawędziliśmy do późna.


Nazajutrz mgła. Odkąd tylko weszliśmy na szlak. Cisza. Mgła. Las. Tylko my i Nasze toury. Poszliśmy w kierunku Rycerzowej a stamtąd z powrotem do Rycerki Dolnej przez Mładą Horę (ciekawy zjazd). Było jak zwykle bardzo sympatycznie, niezbyt wymagająco ale...
Nie o to chodzi przecież:-)

Beskidy24


Czekamy na Wasze opisy, opowiadania i reportaże zwiazane z tematyką Beskidów i nie tylko. Chętnie zamieścimy Wasze artykuły wraz ze zdjęciami i Waszym podpisem. Wszelkie informacje ślijcie na adres:
portal@beskidy24.pl


Data: 16 grudzień 2007 Region: Rajcza

W krainie mgieł


Weekend. 10 luty. Padło na Beskid Żywiecki - rejon Przegibka i Rycerzowej.


Ze względu na fakt że szczyty te są stosunkowo wysoko położone liczyiśmy na niezbędną na toury ilość śniegu a że zima w tym roku taka byle jaka...
Ruszyliśmy czarnym szlakiem z Rycerki Dolnej. Było dość późnoe bo w okolicach 15.00. Wiedzieliśmy zatem że połowę trasy, a nawet większość będziemy robić już po zmroku. Mieliśmy ze sobą GPS-a więc byliśmy w miarę spokojni o drogę.


Dzień szybko się skończył, zrobiło się ciemno a chmury które pojawiły się nad Naszymi głowami odpowiednio blokowały światło księżyca, które bądź co bądź jako światło przy dużej ilości sniegu bywa całkiem niezłe.


Mało rozmawialiśmy. Każdy z nas napawał się ciszą i wszechobecnym spokojem. Staraliśmy się w miarę "odciąć" przez te 2 dni, a góry zawsze dają taką możliwość. Na Praszywce Wielkiej (1043) stanęliśmy w obliczu decyzji dokąd dalej, a własciwie to którędy? Droga, która wydawała się Nam oczywista wcale nią nie była - tak przynajmniej wskazywał GPS. Chcąc nie chcąc zawierzyliśmy jednak urządzneniu, co okazało się trafnym wyborem.


Krzysztof opowiadał jak to kiedyś znalazł się z grupą znajomych dokładnie w tym samym miejscu (tyle że bez GPS-a). Mieli oczywiście mapy, czołówki, szli szlakiem, który właśnie w tym miejscu urywa się i koniec. We mgle, błąkali się od drzewa do drzewa aby znaleźć dalszą część szlaku - niestety bezskutecznie. Wrócili więc tą samą drogą co przyszli, dosyć mocno sfrustrowani całą tą przygodą.



 


Komentarze

 

Brak komentarzy.

Księgarnia


Wszystkie prawa zastrzeżone Beskidy24.pl © 2009

Redesign i nadzór techniczny Cyber.pl © 2009