Nasza strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Beskidy24 » Artykuły » Karpackie miasteczka z klimatem

fot. StarySacz-Lewocza.eu/Jacek Polakiewicz

fot. StarySacz-Lewocza.eu/Jacek Polakiewicz

Ołtarz mistrza Pawła
Jednak największym magnesem przyciągającym turystów do spiskiego miasteczka jest kościół świętego Jakuba. To także główny patron miasta, co tłumaczy dekoracyjne muszle przegrzebki rozmieszczone na niektórych kamienicach. Muszle te są symbolem świętego Jakuba. XIV wieczna świątynia jest drugą co do wielkości na Słowacji. 12 kamiennych słupów symbolizuje 12 apostołów, trzy nawy - Trójcę Świętą. Największym zaś skarbem jest lipowy ołtarz Mistrza Pawła, znanego jako Paweł z Lewoczy. Wiadomo, że Mistrz Paweł karierę rozpoczął prawdopodobnie w Krakowie, a w Lewoczy działał w latach 1506–37. Jego prace są rozproszone po całej Słowacji i wyróżniają się na tle innych nie tylko mistrzostwem wykonania, ale także liczebnością. Oprócz ołtarza głównego w kościele św. Jakuba pracowni Mistrza Pawła przypisuje się także inne wyjątkowe rzeźby i ołtarze skrzydłowe znajdujące w lewockiej świątyni – ołtarz św. Mikołaja, ołtarz św. Janów, ołtarz św. Anny, rzeźbę św. Jerzego na koniu, zespół rzeźb z ołtarza Narodzenia Pańskiego i rzeźbę Chrystusa Ukrzyżowanego w kaplicy Macieja Korwina. Ołtarz główny z kościoła św. Jakuba jest najwyższym późnogotyckim ołtarzem na świecie (ołtarz Wita Stwosza z Krakowa jest piąty pod względem wysokości). Obecnie trwają prace remontowe skrzydeł ołtarza a prawdopodobnie od 2012 roku rozpocznie się remont środkowej części. Kto chce z bliska zobaczyć detale niech odwiedzi Dom Mistrza Pawła, gdzie eksponowane są kopie jego prac. Mistrz Paweł z Lewoczy został wybrany przez Słowaków na osobowość tysiąclecia. Zwiedzanie Lewoczy nie byłoby kompletne bez wizyty w jednym z najważniejszych słowackich sanktuariów – „słowacka Częstochowa”. Na północ od miasta, na Mariańskiej Górze znajduje się kościół Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Spiszacy zbudowali tu pierwszą kaplicę w podzięce za ocalenie w czasie najazdów tureckich. W pierwszy lipcowy weekend przybywają tu tłumy pielgrzymów nie tylko ze Słowacji. Warto tu jednak się wybrać nawet jeśli ktoś jest niewierzący. Półgodzinny spacer pod górę zrekompensują wspaniałe widoki Lewoczy, karpackiego miasteczka z klimatem.



Gdzie spać


W Lewoczy


Hotel Stela****, Nám. Majstra Pavla 55, tel.: +421 53 4512943, recepcia@hotelstela.sk, www.hotelstela.sk

Hotel Arkáda***, Nám. Majstra Pavla 26, tel.: +421 53 4512255, hotelarkada@arkada.sk, www.arkada.sk

Hotel u Leva***, Nám. Majstra Pavla 25, tel.: +421 53 4502311, hotel@uleva.sk, www.uleva.sk

W Starym Sączu
Motelik Miś, Rynek 2(wejście od strony ul. Daszyńskiego) :www.motelikmis.pl; kontakt@motelikmis.pl, Tel. +48 605 560786 , +48 18 4462451

Dom Pielgrzyma Opoka ul. Papieska10 (na tyłach tzw. Ołtarza Papieskiego na równi poniżej klasztoru). recepcja@iap.pl, centrum@starysacz.pl tel. +48 18 4461439



Gdzie jeść


W Lewoczy
Biela pani, Nám. Majstra Pavla 36, tel.: +421 915904421, bielapani@post.sk U 3 Apoštolov, Nám. Majstra Pavla 11,, tel.: +421 53 4512302, 3apostol@vmnet.sk, www.u3apostolov.sk

W Starym Sączu
Cafe Marysieńka, Rynek 12, www.cafemarysienka.pl Tel. +48 18 4460072, Tel. kom.: +48 604 572543 Gospoda Starosądecka, Rynek 16, www.starosadecka.pl, tel +48 18 4460075

www.StarySacz-Lewocza.eu
fot. Jacek Polakiewicz


Data: 22 lipiec 2011 Region: Stary Sącz

Karpackie miasteczka z klimatem


W czasach gdy cały świat pędzi coraz szybciej, warto odwiedzić miejsca gdzie jest spokojniej i nie jesteśmy atakowani nadmiarem informacji i krzykliwymi reklamami. Stary Sącz i słowacka Lewocza też były kiedyś w centrum uwagi, dziś jednak cieszą się świętym spokojem i niespiesznym upływem czasu.



W Starym Sączu wszystkie drogi prowadzą na Rynek. Miasteczko ma bardzo przejrzysty i dobrze zachowany układ architektoniczny, oparty na prawie magdeburskim. Z wielkiego, prostokątnego rynku wyłożonego kamiennym brukiem z naturalnych granitowych otoczaków naniesionych z Tatr za sprawą Dunajca, wychodzą z jego czterech rogów po dwie ulice, pod kątem prostym. Pierwszy rynek, którego wybrukowanie zajęło aż 11 lat otaczało 25 domów, z których zachowały się do dzisiaj 22 domy. Niegdyś właśnie na rynku organizowano słynne jarmarki przyciągające okoliczną ludność. Do dziś wokół rynku znajdziemy wiele sklepów spożywczych, a na jego skraju Targ Masłowy, gdzie codziennie można kupić świeże warzywa, owoce a także owcze sery. Nową tradycją jest Starosądecki Jarmark Rzemiosła organizowany w ostatnią niedzielę sierpnia.

Spacerkiem po rynku
Z rynku dobrze widać kolorowe domy i charakterystyczne dachy z podcieniami, które mieszkańcy i turyści doceniają szczególnie podczas deszczu – stanowią wówczas świetną ochronę. Okazały Dom na Dołkach mieści Muzeum, w którym znajdziemy wszystko co dotyczy dziejów miasta. A są one nierozerwalnie związane z klasztorem Klarysek. Księżna Kinga ufundowała go w 1279 roku, zaledwie sześć lat po akcie lokacyjnym miasta Sącza. W naturalny sposób stało się ono głównym ośrodkiem handlu na szlaku z południa na północ. Sącz bogacił się i umacniał jako daleko wysunięty na południe gród Polski. Zainteresowanie jego losami łączyło się ze znaczeniem militarnym i był to czas silnych związków Polski i Węgier. Istnienie klasztoru sprawiało, że miasto było znaczącym ośrodkiem religijnym. Stawał się też powoli ośrodkiem sztuki. Odkrycie pokładów soli kamiennej w Bochni i Wieliczce, które przypisuje się staraniom św. Kingi (co ma wyraz w słynnej legendzie o pierścieniu zaręczynowym), dały późniejszy efekt w postaci przywileju w handlu solą jaki otrzymał Stary Sącz. Ukoronowaniem działalności mądrej księżnej było ogłoszenie jej świętości. Ogłosił to w 1999 roku sam bł Papież Jan Paweł II. Miejsce, gdzie odprawiał mszę świętą jest teraz ośrodkiem duszpasterskim powstałym wokół ołtarza polowego. Jedynego z wielu polskich ołtarzy papieskich, który po pielgrzymce nie został rozebrany. W Starym Sączu znajdziemy wszystko, co powinno być w starym galicyjskim mieście… oprócz ratusza, który w całej historii miasta miał przedziwnego pecha. Ale po kolei - pierwszy ze starosądeckich ratuszy był drewniany i stał mniej więcej na środku rynku, następne były budowle murowane, co nie uchroniło ich od zniszczenia przez kolejne pożary miasta. Nie zachowały się wizerunki tych pierwszych budowli i dopiero budowa magistratu z końca XVII wieku pozostawiła po sobie ślady w formie opisu. Ale i ten ratusz został zniszczony i ostatnim w Starym Sączu był piętrowy ratusz z szerokimi podcieniami wybudowany w 1750 roku. Niestety i on spłonął w pożarze miasta w roku 1795. Od tamtej pory nie przystąpiono do odbudowy magistratu. Dopiero kilka lat temu, dzięki wsparciu Unii Europejskiej odbudowano starosądecki ratusz… w Nowym Sączu, młodszym i większym bracie Starego Sącza. Nowosądecki ratusz jest prawdziwą ozdobą i centralnym punktem Miasteczka Galicyjskiego. Ale i tak nie odda on w pełni klimatu jaki poczujemy w Starym Sączu, chociażby siedząc na tarasie kultowej już Restauracji Marysieńka, skąd rozpościera się wspaniały widok i na rynek i na okoliczne wzgórza Beskidu Sądeckiego.

Polak – Słowak… dwa bratanki!
Co łączy Stary Sącz i słowacka Lewoczę? Przede wszystkim przyjaźń ale i historia – oba miasta były często odwiedzane przez średniowiecznych monarchów, znajdują się tu cenne zabytki architektury i kultury, łączą je także pamiętne pielgrzymi Jana Pawła II. Dlatego w 1995 roku lokalne władzy postanowiły, że razem będą starać się zarówno o zwiększenie atrakcyjności turystycznej miasteczek jak i wymianę kulturalną. W efekcie porozumienia każdego roku i artyści i rękodzielnicy i zespoły regionalne „migrują” od Starego Sącza do Lewoczy i z powrotem, udzielając się w licznych imprezach i festiwalach organizowanych w miastach. W Starym Sączu na Rynku nie znajdziemy ratusza, za to partnerska Lewocza na swoim rynku ma ich aż dwa. Ale też i Plac Mistrza Pawła, który należy do największych, średniowiecznych rynków w Europie. O unikatowości Lewoczy dobitnie świadczy fakt, że miejski zespół zabytków został w 2009 r. wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Plac otacza aż 60 mieszczańskich kamienic, głownie z XIV i XV wieku. Na zachodniej ścianie stoją domy najbogatszych mieszkańców Lewoczy. Parter przeznaczali oni na życie towarzyskie zaś piętro poświęcone było rodzinie. Ubożsi (albo raczej bardziej oszczędni) kupcy mający domy na wschodniej ścianie zamieszkiwali na parterze, a piętro wynajmowali lokatorom. Lewocza była ważnym punktem na szlakach handlowych. I to pomimo praktyk stosowanych przez ówczesną rade miejską, które z wolnym rynkiem nie miały nic wspólnego. W Domu Wagi wszyscy przyjezdni kupcy musieli nie tylko wypakować i zważyć swój towar, ale mogli go potem sprzedawać wyłącznie przez ograniczony czas. Dodatkowo musieli też znaleźć nocleg i wikt: nie wolno im było przywozić do miasta żywności ani dla siebie ani karmy dla koni. A przy tym ceny ustalali odgórnie rajcowie. Dzisiaj rada miejska nie narzuca kupcom cen. Urząd miejski mieści się w dawnym Domu Wagi, obok powstałego w XIX wieku parku miejskiego. Ratusz zabytkowy (czasem zwany starym) jest w centralnej części placu. Dziś znajduje się tu ekspozycja Muzeum Spiskiego. Wśród eksponatów zobaczyć żyrandol - dar od cesarzowej Marii Teresy, laskę wójta, którą karał tych, którzy nie okazywali mu należnego szacunku, portret Białej Damy z Lewoczy, deskę do chłosty czy koło do łamania kości. Przeciwwagą tych dyscyplinujących urządzeń są freski na ścianie ratusza. To alegorie mieszczańskich cnót: wstrzemięźliwość, ostrożność, odwaga, sprawiedliwość i cierpliwość. Cnoty te miały charakteryzować wszystkich mieszczan, ale szczególnie tych, którzy decydowali o sprawach publicznych. Lewocza miała tzw. prawo miecza - czyli mogła zatrudniać kata. Przekonała się o tym dobitnie Biała Dama z Lewoczy. Nazwano tak Julianę, która zdradziła Lewoczę z miłości do przywódcy nieprzyjacielskich wojsk cesarskich. Podczas balu ukradła pijanemu wójtowi klucze do bramy miejskiej i wpuściła kochanka wraz z wojskiem do niczego się niespodziewającego, śpiącego miasta. Kobietę ścięto. Ale stosowano też łagodniejsze kary. Przed ratuszem stoi metalowa Klatka Hańby. Zamykano w niej te niewiasty, które po zmroku chodziły po ulicach bez męskiego towarzystwa.


 


Komentarze

 

Brak komentarzy.

Księgarnia


Wszystkie prawa zastrzeżone Beskidy24.pl © 2009

Redesign i nadzór techniczny Cyber.pl © 2009